Najpierw siano, później namiot. Czy to podpalenie?

Najpierw spłonęło siano - 13 balonów, gdzie każdy ważył około 300 kg, a później pocięto namiot dla koni. Właściciele stajni podejrzewają, że jest to podpalenie i ktoś próbuje ich zastraszyć.

Stajnia Nara w Gdyni funkcjonuje od kilkunastu lat. Do obecnych właścicieli należy od dwóch lat, choć wcześniej pracowali oni tam. Na co dzień przebywa tam 18 koni. Część z nich należy do właścicieli, a część trafia tam w ramach tzw. usług hotelowych dla zwierząt.

Podpalenia rozpoczęły się 16 października. Ktoś podpalił 13 balonów siana, gdzie każdy ważył po 300 kg. Zwierzęta zostały bez jedzenia. Straż pożarna początkowo twierdziła, że był to samozapłon. Jednak później policja wszczęła śledztwo w sprawie zaprószenia ognia, ale po kilku tygodniach je umorzono.

Do kolejnego zdarzenia doszło w nocy z 20 na 21 listopada. Wtedy ktoś ostrym narzędziem pociął ustawiony przed zimą namiot dla koni, którego wartość to około 100 tys. zł. Właściciele zaszyli go w ciągu kilku dni. Pomogły osoby z innych trójmiejskich stajni.

Właściciele stajni zaczęli obawiać się o bezpieczeństwo zwierząt. Policjanci nie wykluczają, że oba zdarzenia mogą mieć związek. Dlatego każdy, kto posiada jakiekolwiek informacje na ten temat, proszony jest o kontakt z policją lub właścicielami.

dodany 2018-11-29 12:23 przez MJS

źródło: Własny

Komentarze:

Nie ma żadnych komentarzy.
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Bez tych plików serwis nie będzie działał poprawnie. W każdej chwili, w programie służącym do obsługi internetu, można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji w Polityce prywatności.

Zapoznałem się z informacją